Celem wykonania inwentaryzacji przyrodniczej jest zweryfikowanie występowania pewnych elementów środowiska przyrodniczego, najczęściej objętych ochroną prawną bądź rzadkich. Niejednokrotnie taka inwentaryzacja ze względu na ograniczony termin (np. umowa, procedura przetargowa, wydatkowanie środków publicznych) realizowana jest w bardzo krótkim czasie, uniemożliwiającym objęcie badaniami pełnego cyklu rocznego. Pada pytanie czy jest to poprawnie wykonana inwentaryzacja przyrodnicza?

Dobrą praktyką jest wykonywanie inwentaryzacji przyrodniczych w pełnym cyklu rocznym, ze względu na różne terminy obserwacji organizmów chronionych, począwszy od okresu wegetacji, rozrodu przez okresy migracji czy po okres zimowania. Dopiero w ten sposób przeprowadzona pozwala zweryfikować z dużym prawdopodobieństwem charakter danego obszaru i jego wykorzystanie przez interesujące nas gatunki bądź siedliska.
Niemniej jednak wymogi kontraktowe często uniemożliwiają takie podejście. Należy wtenczas liczyć się z koniecznością uzupełniania teoretycznego pewnych informacji o terenie na zasadzie przezorności, co często zwiększa ryzyko negatywnej oceny czy wymóg wprowadzenia bardziej restrykcyjnych i bardziej kosztownych minimalizacji. Oczywiście nie można traktować wizji terenowej poza okresem wegetacyjnym jako pełnowartościowej inwentaryzacji przyrodniczej, w szczególności gdy brak jest danych literaturowych dotyczących przedmiotowego terenu.

Niejednokrotnie wytyczne dotyczące inwentaryzacji przyrodniczych w terenie wskazują na konieczność wykonania prac w określonych miesiącach. Ma to swoje uzasadnienie i jest związane z pewną aktywnością danych organizmów w tych okresach. Jednocześnie podczas weryfikacji takich opracowań dochodzi niejednokrotnie do pewnego rodzaju nadużyć interpretacyjnych. Dotyczy to np. przełomów miesięcy, gdzie kwestionowane są wyjścia z początku miesiąca kolejnego a opisujące stan przyrody pod koniec miesiąca poprzedniego. Dla przykładu można przytoczyć niejasną rozbieżność: dane z 1 listopada nie mogą być zaliczone w poczet obserwacji wyznaczonych w metodyce na 30 października. Tu należy podejść ostrożnie i z pewną wiedzą ekspercką. Jeżeli jest to termin nieodległy np. do 7 dni to nie należy spodziewać się błędu metodycznego i dużych zmian w środowisku. Terminy podawane w wytycznych, czy też w samej metodyce często są terminami orientacyjnymi. Przesunięcie danej wizyty terenowej o kilka dni może być uzasadnione warunkami pogodowymi bądź innymi aspektami przyrodniczymi, gdzie ekspert podejmuje decyzję. Wykonywanie prac terenowych, uprzednio zaplanowanych, w niesprzyjających warunkach pogodowych może nie dać adekwatnego obrazu sytuacji w terenie. Należy wyraźnie zaznaczyć, że orientacyjne terminy w wytycznych mają służyć jako pewnego rodzaju kompas ułatwiający odpowiednie poprowadzenie prac w terenie i zweryfikowanie rzetelne przyrody, a decyzję ostateczną o wyjściu każdorazowo podejmuje ekspert.

Podsumowując:
1. Terminy wyjść terenowych powinny być dopasowane do możliwości stwierdzenia organizmów, których występowanie w terenie jest przewidywane
2. Nie można przyjmować pojedynczych wyjść poza sezonem wegetacyjnym jako pełnej inwentaryzacji przyrodniczej
3. Wizje terenowe wykonywane poza sezonem wegetacyjnym mogą być podstawą do uzupełnienia wiedzy dostępnej na temat terenu, zaś w procesie oceny oddziaływania na środowisko konieczne jest posłużenie się wiedzą ekspercką i zasadą przezorności
4. O zasadności przesunięcia terminu uprzednio planowanego wyjścia terenowego decyduje ekspert uwzględniając uwarunkowania pogodowe

Michał Jaśkiewicz

CEO & Founder